“Paszcza krokodyla” w nieruchomościach. Co oznacza to zjawisko?

Sprzedaż

Od długiego czasu słyszymy o przegrzaniu rynku nieruchomości. Czy już wkrótce będziemy mogli spodziewać się “zimnego prysznica”? Choć trwa boom mieszkaniowy, a ceny lokali pobijają kolejne rekordy, coraz mniej osób stać na zaciągnięcie kredytu hipotecznego. Ponadto możemy mówić o zjawisku “krokodylej paszczy”. Co oznacza ono w praktyce? 

Na wspomniane pytania odpowiada doktor Adam Czerniak w programie “Studio Biznes”. 

Jak bardzo rozgrzany jest rynek nieruchomości? 

– Rynek mieszkaniowy jest równie rozgrzany, co nasza pogoda w tej chwili. Czy [ceny] oderwały się już od rzeczywistości? Chyba jeszcze nie, natomiast jest bardzo wiele sygnałów tego, że ten wzrost cen, który obserwujemy już od wielu kwartałów (…), jest dużo szybszy niż był historycznie i co więcej – szybszy niż wzrost wynagrodzeń, szybszy niż wzrost czynszów (…) – no i przede wszystkim na tyle szybki, że (…) nie jest możliwy do utrzymania w długim okresie – twierdzi doktor Adam Czerniak z centrum analitycznego Polityka Insight. 

Ekspert zauważa, że za większość transakcji dokonywanych na polskim rynku nieruchomości odpowiedzialni są inwestorzy prywatni, którzy “uciekają” ze swoimi oszczędnościami z banków (oprocentowanie lokat pozostaje w granicach od 0 do maksymalnie 2 procent, natomiast wynajem mieszkania to około 3 procent zysku rocznie, nie uwzględniając przy tym wzrostu wartości inwestycji, który również jest obecnie na poziomie kilku procent).

– Ponadto co piąta [decyzja zakupowa] motywowana była tym, że ceny wzrosną w przyszłości – dodaje specjalista. 

Do tego dochodzi tak zwana “pułapka niskich stóp procentowych” – aktualnie kredyty są relatywnie tanie, więc wielu klientów bierze pożyczkę “pod korek”, czyli angażując w transakcję całe swoje możliwości finansowe. Nie ma wątpliwości, że wymagania banków zmienią się – pytanie jak szybko i czy stanie się to stopniowo, czy nagle nastąpi bardzo duża podwyżka, która przekroczy zdolności konsumentów uwikłanych w kredyt. 

Jak należy interpretować tytułową “paszczę krokodyla”?

Od lat nieustannie rośnie średnia cena transakcyjna w branży nieruchomości, przy jednoczesnym spadku siły nabywczej (wzrost cen mieszkań postępuje znacznie szybciej niż wzrost wynagrodzeń). Bez dwóch zdań przyczynił się do tego kryzys spowodowany pandemią: w wielu przypadkach pensje utkwiły w miejscu lub nawet zmniejszyły się – szczególnie na początku, gdy przedsiębiorcy mieli problem z oszacowaniem ryzyka. 

– Ta sytuacja jest korzystna, dla osób, które mają już nieruchomości, zwłaszcza te nieruchomości kupione wyłącznie w celach inwestycyjnych, a niekorzystna dla osób, które dopiero na ten rynek mieszkaniowy chcą wejść, bo są one – można powiedzieć – coraz bardziej z niego wykluczone, coraz trudniej znaleźć kredyt na mieszkanie, bo po prostu ich dochody nie rosną tak szybko, jak ceny mieszkań. (…) Polski rynek mieszkaniowy jest przegrzany, a to oznacza, że możemy mieć do czynienia w najbliższych kwartałach z turbulencjami, czyli dalszym wzrostem cen, który później zakończy się dosyć gwałtownym spadkiem, co oczywiście wpłynie dość negatywnie nie tylko na sam rynek mieszkaniowy, ale wpłynie także negatywnie na przykład na branżę budowlaną czy na firmy produkujące wykończenia do wnętrz – wyjaśnia doktor Adam Czerniak. 

Choć ekspert nie stwierdza jednoznacznie, że mamy do czynienia z bańką cenową, apeluje do decydentów polityki pieniężnej – do Narodowego Banku Polskiego – o większą ostrożność w działaniach i uwzględnianie interesów przedsiębiorców. 

– Mamy do czynienia z idealnymi warunkami inkubacyjnymi dla powstania bańki cenowej czy jej narastania dalszego, bo prawdopodobnie, jeśli miała powstać, to już powstała – dodaje specjalista. 

Źródło: “Paszcza krokodyla” na rynku nieruchomości, Next.Gazeta.pl [07.07.2021] 

4
Czy już teraz mamy do czynienia z bańką cenową?

Udostępnij artykuł:

Marta Oziemblewska

Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, copywriter i specjalistka ds. marketingu nieruchomości w agencji Deweloperni. Od lat współpracuje z deweloperami, prowadząc ich social media i tworząc dla nich kampanie reklamowe, sprawiające, że mieszkania błyskawicznie znajdują swoich właścicieli.
0 komentarzy

Dodaj komentarz

avatar

Podobne wpisy

Biznes

Czym jest „miasto 15-minutowe”?

Co jest nadrzędnym celem „miasta 15-minutowego”? Przede wszystkim poprawa jakości życia. Projektanci chcą uchronić przyszłych mieszkańców od konieczności pokonywania dużych

Szukasz pomocy

Wystarczy Twój mail, a skontaktujemy się z Tobą w ciągu 24h!