Rabat. Promocja. Obniżka. W branży deweloperskiej do takich słów klienci podchodzą z rezerwą – i trudno się dziwić. Bez odpowiedniego kontekstu brzmią jak hasła z witryny sklepu obuwniczego, a nie jak komunikat dotyczący nieruchomości za setki tysięcy złotych. Czy to znaczy, że deweloperzy powinni unikać rabatów? Nie. Mogą one realnie przyspieszać sprzedaż inwestycji. Pod jednym warunkiem: że są właściwie zakomunikowane.
Kiedy rabat działa przeciwko Tobie
Wyobraź sobie taki scenariusz. Klient od miesięcy przygląda się Twojej inwestycji. Sprawdza rzuty, wraca na stronę, rozmawia z doradcą. Jest o krok od decyzji i właśnie wtedy trafia na komunikat: „Wielka Promocja! Obniżamy ceny wszystkich domów o 50 000 zł”.
Informacja, która miała być impulsem do kontaktu, wywołuje zupełnie inne myśli: „Dają rabat, bo pewnie im nie idzie”. „Coś musi być nie tak z tą inwestycją”. „Poczekam – skoro teraz obniżają, może jeszcze zejdą”. „Widocznie ceny były wcześniej zawyżone”.
Efekt takiej promocji jest odwrotny do zamierzonego i nie wynika z samego rabatu, tylko z jego interpretacji. Nagłe obniżenie ceny bez kontekstu sygnalizuje klientowi, że poprzednia kwota była nieuzasadniona lub że produkt ma ukrytą wadę. Zamiast budować poczucie okazji, budujemy u klienta lęk przed przepłaceniem i tracimy jego zaufanie.
Ten sam rabat, zupełnie inna historia
Teraz zmieńmy w naszej historii tylko jedno: nie cenę, nie wysokość rabatu – wyłącznie jego odbiorców i kontekst. Wyobraź sobie, że klient – nazwijmy go Panem Markiem – od dwóch tygodni regularnie odwiedza podstronę z konkretnym, 3-pokojowym mieszkaniem. Zna rzut na pamięć, sprawdzał nasłonecznienie, ale jeszcze się waha. Kilka dni później, przeglądając media społecznościowe lub portale informacyjne, Marek widzi reklamę:
„Doceniamy, że do nas wracasz. Mamy dla Ciebie coś, czego nie znajdziesz w oficjalnym cenniku. Przygotowaliśmy indywidualną ofertę na wybrane mieszkania – dostępną do końca maja”.
Ten klient nie wie, że taką samą reklamę mogło zobaczyć jeszcze kilkadziesiąt innych osób. Czuje, że ktoś go zauważył. Że ta propozycja jest skierowana właśnie do niego – nie do tłumu.
Efekt jest podwójny. Rabat nie niszczy postrzeganej wartości inwestycji w oczach szerokiego rynku. Z kolei klient, który go otrzymuje, nie odbiera tego jako sygnału desperacji, a jako indywidualną propozycję, ofertę „tylko dla wtajemniczonych”. Czuje się wyróżniony, a to uruchamia zupełnie inną psychologię zakupową.
Jak komunikować rabaty, żeby przyspieszały decyzję, a nie budziły wątpliwości
Zakotwiczenie rabatu w konkretnej okazji, ograniczenie jego dostępności i czasu trwania, zwiększenie wartości oferty zamiast obniżania ceny – to sprawdzone mechanizmy, które dziś stosuje już wielu deweloperów. W tym artykule idziemy o krok dalej. Poniżej przedstawiamy trzy mniej oczywiste techniki komunikowania rabatu, które z powodzeniem wdrażamy u naszych klientów.
Technika I: Rabat niewidoczny dla każdego
Tę technikę opisaliśmy już wcześniej, na przykładzie hipotetycznego klienta – Pana Marka. Warto jednak dokładniej wyjaśnić mechanizm, który za nią stoi. Główną rolę odgrywa tutaj remarketing. Każda osoba odwiedzająca stronę inwestycji pozostawia po sobie cyfrowy ślad. System reklamowy zapamiętuje te wizyty i pozwala deweloperowi dotrzeć ponownie z konkretnym komunikatem, wyłącznie do tych osób. Dzięki temu oferta specjalna trafia dokładnie tam, gdzie ma największą szansę zadziałać: do klienta, który jest już blisko decyzji, ale potrzebuje dodatkowego impulsu. Zmienia się również sposób odbioru samej promocji. Klient nie zastanawia się już, dlaczego deweloper nagle obniża cenę.
Nie analizuje, czy jest jakiś problem ze sprzedażą inwestycji. Zamiast tego czuje się wyróżniony i doceniony, a ofertę specjalną odbiera jako realną okazję.
Technika II: „Wybierz swój bonus”
A gdyby zamiast pytać klienta „Czy chcesz kupić taniej?”, zadać mu pytanie „Którą opcję wybierasz?”. To właśnie na tym opiera się strategia „Wybierz swój bonus”.
Zamiast jednego, klasycznego rabatu klient otrzymuje wybór między kilkoma benefitami o różnym charakterze psychologicznym – choć kosztowo bardzo zbliżonymi z perspektywy dewelopera.
Na przykład:
Opcja A: Dodatkowe miejsce postojowe w cenie. Dla praktyka. Kogoś, kto myśli o codzienności, dojazdach, wygodzie.
Opcja B: Projekt wnętrz. Dla marzyciela. Kogoś, kto już urządza nowe mieszkanie w swojej głowie i chce, żeby wszystko wyglądało dokładnie tak, jak sobie wyobraża.
Opcja C: Pokrycie kosztów notarialnych przez dewelopera. Dla pragmatyka. Kogoś, kto dokładnie analizuje wszystkie wydatki i wie, że akt notarialny to realny koszt, który i tak trzeba będzie ponieść.
Klient, który wybiera między trzema bonusami, przestaje patrzeć na ofertę wyłącznie przez pryzmat rabatu. Zaczyna myśleć o tym, jak będzie wyglądało jego życie po zakupie. A to już jest myślenie właściciela, nie osoby rozważającej zakup.
Ta technika daje jednak coś jeszcze. Każda opcja trafia do innego typu klienta i właśniew tym tkwi jej ogromna siła. Deweloper nie musi zgadywać, kim jest jego kupujący. Klient sam mu o tym powie, dokonując wyboru.
Technika III: Zamknięta lista
Klienci znacznie bardziej cenią to, do czego dostęp mają tylko nieliczni. Właśnie na tym opiera się kolejna strategia komunikowania rabatów w branży deweloperskiej. Jak wygląda to w praktyce? Tworzymy osobną listę zapisów – widoczną na stronie inwestycji lub promowaną w kampaniach reklamowych – do której klient może dołączyć dobrowolnie. Tylko osoby znajdujące się na tej liście otrzymują informacje o ofertach specjalnych. Mechanizm może działać bardzo prosto: co tydzień jedno wybrane mieszkanie trafia do specjalnej oferty dostępnej wyłącznie dla nich.
Ta technika działa na kilku poziomach jednocześnie.
Po pierwsze – buduje ekskluzywność. Klient zapisany na listę ma poczucie, że otrzymuje dostęp do czegoś, czego nie widzą inni.
Po drugie – zwiększa zaangażowanie. Sam moment zapisu jest już formą mikrodecyzji zakupowej. Klient świadomie wykonuje pierwszy krok, a psychologicznie staje się dużo bliższy zakupu niż osoba, która przypadkowo zobaczyła baner z promocją.
Po trzecie – pozwala zachować pełną kontrolę nad wizerunkiem inwestycji. Rabat nie funkcjonuje publicznie i nie obniża postrzeganej wartości projektu w oczach szerokiego rynku.
Dla dewelopera to również ogromna wartość biznesowa. Powstaje baza kontaktów złożona z osób, które same zgłosiły zainteresowanie inwestycją, a to jeden z najcenniejszych zasobów w nowoczesnym marketingu nieruchomości.
Podsumowanie
Rabat sam w sobie nigdy nie jest problemem. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy klient odbiera go jako sygnał problemów ze sprzedażą, a nie realną okazję. Dlatego najskuteczniejsze strategie rabatowe w branży deweloperskiej coraz rzadziej opierają się wyłącznie na prostym obniżaniu ceny. Zamiast tego wykorzystują psychologię ekskluzywności, personalizacji i zaangażowania klienta.
Rabat widoczny tylko dla wybranych. Możliwość wyboru bonusu dopasowanego do własnych potrzeb. Zamknięte listy ofert specjalnych dostępne wyłącznie dla osób realnie zainteresowanych inwestycją. Wszystkie te mechanizmy robią w praktyce to samo: sprawiają, że klient przestaje postrzegać promocję jako desperacką próbę sprzedaży,a zaczyna odbierać ją jako wartościową szansę. Właśnie na tym polega dziś skuteczny marketing deweloperski. Nie komunikujemy taniej – komunikujemy mądrzej.
3 kwietnia 2026 roku Otodom zaktualizował warunki współpracy z deweloperami. Wyższe stawki za promocję, nowe wymogi prezentacji cen i odświeżona struktura pakietów pokazują jedno: Twój marketing – a w konsekwencji sprzedaż – nie może być zakładnikiem cudzego regulaminu. Sprawdź, jak zbudować system, który sprawi, że kolejne decyzje gigantów przestaną wpływać na Twoje wyniki.
Co się właściwie zmieniło i… kto zapłacił za to najwięcej
Nowy model najmocniej uderzył w pośredników. Oprócz podwyżek zmienił się przede wszystkim sposób rozliczeń. Koszty są dziś zależne od całego portfela ofert – ich liczby, wartości i rynku, na którym działają. W praktyce: im więcej i im droższe nieruchomości agent ma w ofercie, tym więcej płaci za samą obecność na portalu.
Deweloperzy nie dostali aż tak gwałtownego ciosu. Dostali jednak coś równie istotnego: sygnał, że zasady gry mogą zmienić się w każdej chwili. Co to oznacza w praktyce?
Płacisz za lokalizację, nie za efekt. Koszt promocji inwestycji rośnie w największych miastach, niezależnie od tego czy portal faktycznie generuje więcej wartościowych zapytań.
Zmienia się też struktura pakietów i sposób korzystania z promocji. Coraz mniej miejsca pozostaje na elastyczne zarządzanie budżetem, a coraz więcej decyzji przenosi się na poziom platformy.
Nie wiesz, ile zapłacisz za rok. Ostatnie zmiany pokazują jeden wyraźny kierunek: koszty rosną, a pole do negocjacji – wręcz przeciwnie. Budżet marketingowy, oparty głównie na portalu to budżet, którego nie kontrolujesz.
Tego momentu nie warto bagatelizować. Jeśli dziś rośnie koszt promocji, jutro może zmienić się widoczność ofert, a pojutrze – realny dostęp do klienta.
Wyższa kwota na fakturze to tylko objaw. Prawdziwym problemem jest utrata kontroli
Jeśli portal ogłoszeniowy jest Twoim głównym kanałem sprzedaży, nie Ty decydujesz o koszcie pozyskania kontaktu. Decyduje za Ciebie cennik – który, jak pokazała sytuacja z kwietnia, może zmienić się w każdej chwili. To samo dotyczy innych elementów: widoczności Twojej inwestycji, jakości zapytań czy miejsca, w którym pojawiasz się w wynikach.
To nie jest zupełnie nowy scenariusz. Rynek motoryzacyjny przerabiał go już wcześniej. W 2015 roku Otomoto – portal z tej samej grupy kapitałowej – znacząco podniósł opłaty dla dealerów samochodowych. Dealerzy zostali, bo nie mieli alternatywy.
Nie chodzi o to, że portale są złe. To potężne narzędzia, które deweloperom realnie ułatwiają życie. W zdrowym modelu biznesowym portal powinien być jednak wsparciem, a nie fundamentem.
Jak zbudować system marketingowy, który daje realną kontrolę nad pozyskiwaniem klientów?
To, co dzieje się dziś na rynku, pokazuje jedno: deweloperzy jak nigdy dotąd potrzebują własnego, dobrze poukładanego marketingu. Składa się na niego kilka elementów:
Strona internetowa inwestycji
Aby realnie konkurować z portalami, Twoja strona internetowa musi oferować użytkownikowi tą samą, a nawet lepszą funkcjonalność. W końcu to tutaj kierujesz ruch z kampanii i masz pełną kontrolę nad doświadczeniem klienta. Jak zadbać o to, aby było ono jak najlepsze? Na przykład umieszczając na stronie zaawansowaną wyszukiwarkę z rozbudowanym systemem filtrowania, która pozwala użytkownikowi szybko znaleźć dokładnie to, czego szuka – bez frustracji i bez konieczności przeglądania dziesiątek ofert. Więcej o tym rozwiązaniu przeczytasz tutaj: https://deweloperni.pl/blog/vue-estate/.
Content marketing i budowanie wizerunku
Na portalu ogłoszeniowym Twoja inwestycja jest jedną z wielu ustawionych obok siebie, w jednym widoku. Klient porównuje cenę, metraż, lokalizację i przechodzi dalej. Nie ma powodu, żeby zapamiętać akurat Ciebie. Na własnych kanałach to się zmienia. Eksperckie artykuły, materiały wideo, aktywność w social mediach – to tam budujesz markę z twarzą: pokazujesz zespół, proces powstawania inwestycji, wartości. Klient, który śledzi Cię od miesięcy, nie porównuje już Twojej oferty z ofertą z sąsiedniego wiersza tabeli. On już wie, komu ufa.
Płatne kampanie
Targetowane reklamy docierają do osób aktywnie poszukujących nieruchomości w Twojej lokalizacji. Sam decydujesz o budżecie, grupie docelowej i czasie emisji. Masz pełną kontrolę nad ustawieniami, które w każdej chwili możesz zmienić. Do tego dochodzi remarketing – jeden z najskuteczniejszych mechanizmów w branży, gdzie cykl decyzyjny potrafi trwać miesiącami. Potencjalny klient odwiedza Twoją stronę, przegląda rzuty mieszkań, przerywa i zamyka kartę. W tradycyjnym modelu właśnie straciłeś potencjalnego leada. Dzięki remarketingowi Twoja inwestycja zostaje z nim: wraca na jego Facebooku, czy między porannymi newsami. Nienachalnie przypomina o tarasie, na który patrzył kilka godzin wcześniej i cierpliwie towarzyszy mu w procesie decyzyjnym – aż do momentu, gdy dojrzeje do kontaktu.
Część wizualna i obsługa klienta
Wyobraź sobie dwie inwestycje w tej samej lokalizacji, w podobnej cenie. Jedna prezentuje się przez rozmyte rendery i generyczny folder w PDF. Druga wita klienta dopracowaną stroną, profesjonalnymi wizualizacjami i materiałami, które odpowiadają na pytania, zanim klient zdąży je zadać. Która zostaje w pamięci? Profesjonalne wizualizacje, dobrze zaprojektowane broszury, spójny kontakt z klientem na każdym etapie. Właśnie to buduje postrzeganą wartość inwestycji niezależnie od tego, gdzie klient po raz pierwszy zobaczył ofertę i często decyduje o tym, czy w ogóle skontaktuje się z deweloperem. O tym, jak w praktyce budować silny wizerunek inwestycji, przeczytasz w naszym artykule na przykładzie brandingu projektu Autonomia Praska.
To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej – nowoczesny marketing deweloperski obejmuje jeszcze dziesiątki procesów, od automatyzacji CRM po zaawansowaną analitykę danych. Jednak te filary to absolutne minimum, by przestać być najemcą uwagi klienta i stać się jej właścicielem.
Podsumowanie
Ostatnie zmiany pokazują, w jakim kierunku idzie cały rynek nieruchomości. Koszty i zasady współpracy z zewnętrznymi platformami będą ewoluować, a portale zawsze będą dyktowały warunki. Na te decyzje nie masz wpływu.
Masz jednak wpływ na fundamenty swojej strategii – to od Ciebie zależy, czy Twój marketing opiera się wyłącznie na zewnętrznych platformach, czy na własnym, dobrze poukładanym systemie pozyskiwania klientów. To właśnie ta decyzja ma dziś największy wpływ na stabilność i przewidywalność biznesu deweloperskiego.
Jeśli czujesz, że Twój system marketingowy wymaga przebudowy, możemy wspólnie przeanalizować dostępne rozwiązania. W Deweloperni pomagamy układać procesy tak, aby portale stanowiły jedynie efektywne uzupełnienie Twoich działań, budując długofalową niezależność Twojej marki.
Mogłoby się wydawać, że spoty radiowe to dziś jedynie echo przeszłości – relikt czasów, gdy dźwięk był głównym nośnikiem reklamy. Jednak, przy odpowiednim pomyśle i precyzyjnej realizacji, radio wciąż potrafi przyciągnąć uwagę i zbudować emocje równie skutecznie jak obraz. Dziś szerzej w kontekście reklamy radiowej opisujemy spot zrealizowany dla dewelopera Novdom we współpracy z jedną z najbardziej znanych polskich lektorek — Krystyną Czubówną.
30 sekund, by opowiedzieć to, co najważniejsze
Tworząc koncepcję kreatywną spotu radiowego, należy pamiętać, że na zdobycie uwagi odbiorcy, zbudowanie emocjonalnej narracji i przekazanie kluczowych informacji mamy zaledwie 30 sekund. Mówiąc wprost: jeśli chcemy wyróżnić się wśród innych komunikatów, potrzebujemy dobrego pomysłu i jego precyzyjnego dopracowania — zarówno w kontekście warstwy tekstowej, jak i w formule przekazu.
Dwa Jeziora to inwestycja położona dosłownie między dwoma jeziorami, zaprojektowana z myślą o życiu blisko natury i w rodzinnej harmonii. Claim „Bliżej natury. Bliżej siebie.” stał się dla nas punktem wyjścia do stworzenia narracji, która podkreśla atuty lokalizacji i unikalny charakter tego miejsca. Zdecydowaliśmy się na formę opowieści, która nie tylko mówi o naturze, ale także brzmi jak historia o niej.
Krystyna Czubówna w narracji o współczesnym siedlisku gatunku ludzkiego
Zainspirowani filmami przyrodniczymi oraz ich spokojną, opisową narracją stworzyliśmy scenariusz spotu, który opowiada o nowoczesnym osiedlu w taki sposób, jakby było ono fragmentem naturalnego ekosystemu. Zdecydowaliśmy, że w rolę lektora wcieli się Krystyna Czubówna, której głos jest znany i rozpoznawalny wśród Polek i Polaków. Jej charakterystyczna intonacja, ciepła i spokojna barwa głosu oraz interpretacja tekstu scenariusza nadała spotowi autentyczności.
Scenariusz celowo operuje językiem biologicznym i półnaukowym: zamiast mówić o mieszkańcach – opowiadamy o „przedstawicielach gatunku ludzkiego”; osiedle staje się „współczesnym siedliskiem”; a mieszkania – „gniazdami”. Ten zabieg pozwolił nam stworzyć komunikat, który nie tylko przekazuje informacje o zaletach inwestycji, ale robi to w sposób zapamiętywalny i wyraźnie odmienny od standardowego języka spotów radiowych.
Każda inwestycja, niezależnie od skali, wymaga dziś przemyślanej promocji. Coraz bardziej konkurencyjny rynek nieruchomości mieszkaniowych sprawia, że nie wystarczy już „dobry projekt w dobrej lokalizacji”. Skuteczna komunikacja nie jest dodatkiem, a integralnym elementem całego procesu. Aby działania promocyjne przyniosły efekty, muszą być nie tylko kreatywne, ale i wynikać ze spójnej strategii — opartej na analizie potrzeb odbiorców, charakterystyce inwestycji oraz jej otoczenia.
15 minutowe miasto, czyli osiedle ESSA Kliny
Projekt ESSA to odpowiedź na zmieniające się potrzeby mieszkańców dużych miast. To pierwsza w Krakowie inwestycja zaprojektowana zgodnie z ideą 15-minutowego miasta – koncepcją urbanistyczną popularyzowaną przez prof. Carlosa Moreno, wdrażaną już m.in. w Barcelonie czy Paryżu. Jej główne założenie to zapewnienie mieszkańcom dostępu do usług, rekreacji, handlu i edukacji w promieniu kwadransa od miejsca zamieszkania.
Mieszkańcy całej dzielnicy zyskają nowoczesną infrastrukturę w tym m.in. wypożyczalnię rowerów, pasaż usługowy, kleparz z targowiskiem, siłownię, kawiarnie, restauracje czy tereny zielone i rekreacyjne.
Fundamenty kampanii promocyjnej
Wprowadzenie osiedla ESSA Kliny na rynek rozpoczęliśmy się od opracowania strategii marketingowej. Dzięki gruntownej analizie grup docelowych zidentyfikowaliśmy potrzeby i styl życia przyszłych mieszkańców, co pozwoliło nam stworzyć trafną koncepcję komunikacji.
Wygodna codzienność i łatwy dostęp do niezbędnych udogodnień to główne założenia inwestycji, które posłużyły jako baza i inspiracja do projektowania haseł reklamowych. Już na tym etapie określiliśmy kanały, które chcemy wykorzystać w pierwszej fazie promocji. Postawiliśmy na działania w mediach społecznościowych, w tym Facebook, Instagram i LinkedIn, kampanie reklamowe w środowisku Meta i Google Ads, a także kampanie OOH.
Key visual pełen… luzu?
Deweloper na początku współpracy posiadał już nazwę inwestycji oraz gotowy logotyp – naszym zadaniem było zaprojektowanie komunikacji wizualnej. ESSA to słowo, które kojarzy się z luzem, beztroską i swobodą działania. Charakterystyczny i nierozerwalny wydźwięk nazwy osiedla stał się punktem wyjścia do zaprojektowania key visualu — kolorowego, rozpoznawalnego i elastycznego wizualnie systemu, w którym pierwsze skrzypce grają elementy pełne soczystych barw w różnych, acz symetrycznych kształtach.
W oparciu o identyfikację wizualną zaprojektowaliśmy stronę internetową oraz dwa dedykowane landing page’e. Ich celem było rozdzielenie ruchu oraz precyzyjne mierzenie efektów kampanii – zarówno w kanałach online, jak i offline, dzięki integracji z komunikacją outdoorową. Każdy z landing page’y zawierał nieco odmienną treść, jednak oba stanowiły spójny element kampanii teaserowej. Zamiast ujawniać wszystkie szczegóły, przyciągały uwagę odbiorców kolorowymi akcentami i tajemniczym przekazem, zapowiadając nowość na mapie Krakowa, tym samym zachęcając do wypełnienia formularza kontaktowego.
Kolorowe banery i animacje wpisane w przestrzeń Krakowa
Pierwsza iteracja kampanii osiedla ESSA zaczęła się od… tajemnicy. Kolorowe plakaty na przystankach komunikacji miejskiej, z hasłami typu „15 minut wystarczy, by…”, nie zdradzały od razu, że chodzi o nową inwestycję mieszkaniową. Zamiast tego wzbudzały ciekawość przechodniów, a same hasła dotyczyły różnych codziennych aktywności przedstawionych w motywacyjny sposób, które można wykonać w kwadrans. Komunikaty pojawiły się w różnych dzielnicach Krakowa i prowadziły do zaprojektowanego wcześniej landing page’a.
W drugiej iteracji kampanii pojawiło się logo inwestycji ESSA wraz z rozwinięciem myśli z pierwszej odsłony działań promocyjnych. Tym sposobem prowadziliśmy z odbiorcami dialog, wskazując na to, że wszystkie z wymienionych aktywności będą mogli realizować, korzystając z udogodnień planowanych w 15-minutowym mieście. Projekty pełne kolorów, przykuwające wzrok i nutka tajemnicy okazały się być dla odbiorców czymś niezwykle ciekawym, bowiem w jej pierwszych dniach osiągnęliśmy rekordową liczbę leadów.
Dwuetapowa kampania online
Równolegle z kampanią outdoorową wystartowaliśmy z komunikacją w social mediach oraz kampaniami online. Już podczas pierwszej iteracji profile marki były gotowe na przyjęcie obserwatorów. Choć w mediach społecznościowych odbiorcy mogli natknąć się na logo, to jednak zdjęcia w tle oraz opisy profili nie zdradzały szczegółów, a podtrzymywały ciekawość.
Kreacje reklamowe oraz harmonogram kampanii zdecydowaliśmy się przenieść z outdooru do digitalu — bez ingerencji w projekty graficzne i zaprojektowaną komunikację, która również online odbywała się w dwóch iteracjach. Zależało nam na stworzeniu spójności, prowadzeniu odbiorców za rękę i budowaniu skojarzeń.
Co istotne, w drugim etapie promocji pokazaliśmy już wizualizacje osiedla, szczegóły związane z lokalizacją czy planowaną infrastrukturą oraz ceny mieszkań. Prowadzone w tym czasie kampanie prowadziły już bezpośrednio na stronę internetową. Użytkownicy, zachęceni wcześniejszymi komunikatami, chętnie wypełniali formularze.
Co warto wiedzieć, planując kampanię dla inwestycji deweloperskiej?
Na przykładzie kampanii ESSA Kliny widać, że promocja inwestycji to proces wymagający dobrego planowania, spójnej koncepcji i zespołu złożonego z różnych kompetencji. Outdoor marketing — jeśli jest kreatywny i angażujący — wciąż ma ogromną moc, zwłaszcza w połączeniu z digitalem. Istotna jest również analiza grup docelowych, która powinna poprzedzać wybór narzędzi i języka komunikacji. Najważniejsze jednak, by działania rozpocząć odpowiednio wcześnie, zadbać o harmonogram i planowanie zadań w czasie, by dać sobie przestrzeń na dopracowanie projektów, przeprowadzenie kilku iteracji i optymalizację. Spójność, konsekwencja i świadomość celów to fundamenty skutecznej kampanii.
Współpraca marketingowa
Agencja Deweloperni była odpowiedzialna za zaplanowanie i przygotowanie kampanii promocyjnej osiedla ESSA Kliny. Agata Cierpich odpowiadała za media plan i project management, Patrycja Jagiełło opracowała konepcje kreatywne oraz copywriting, Kinga Longa zaprojektowała key visual, stronę internetową oraz design banerów, Justyna Tomicz przygotowała materiały graficzne i animacje na potrzeby social media oraz zaprojektowała landing pages.