Jak się nie reklamować – outdoor u deweloperów

Marketing

Poruszając się ulicami dużego miasta, na co drugim billboardzie, możemy zobaczyć reklamę nowej inwestycji deweloperskiej, która próbuje zwrócić uwagę potencjalnego klienta swoim „innowacyjnym hasłem” i „najatrakcyjniejszą ceną w dzielnicy”. Ile to razy napotykaliśmy na „Nową zieloną ostoję”, czy „Oazę spokoju 25 min od centrum miasta”. 

Te nudne i powtarzalne slogany sprawiły, że odbiorcy stali się „ślepi” na kolejne banery reklamowe. Prowadzi to do tezy, że reklama wielkoformatowa nie ma sensu i nie warto w nią inwestować – jest w tym wiele prawdy, ale czasami (zazwyczaj wtedy kiedy prezes się uprze i chce mieć swój billboard na mieście) można się złamać i przetestować tego typu kampanię. A jak już to robimy, to zróbmy to dobrze!

Zwolennicy tzw. reklam outdoorowych (reklama w szeroko pojętej przestrzeni miejskiej), mogą upierać się, że stosunkowo niewielkim kosztem i odpowiednio dobrą lokalizacją możemy dotrzeć do bardzo szerokiego grona odbiorców i jeśli chociaż jeden promil z nich zdecyduje się zainteresować naszą inwestycją to osiągniemy pełną sprzedaż! Jednak reklama wisi już któryś tydzień, a zainteresowanie jest znikome. Co poszło nie tak?

Komunikatami outdoorowymi faktycznie docieramy do ogromnej liczby osób, jednak znakomita większość z nich, w ogóle nie szuka mieszkania, nie jest zainteresowana naszą ofertą, nie zna naszej firmy, nie jest w stanie nam zaufać, bądź w ogóle nie zobaczyła naszego billboardu itd. 

Pierwszy kontakt odbiorcy z reklamą wielkopowierzchniową trwa od około 1 do 2 sekund. Jeśli przez ten czas nie zaciekawimy odbiorcy warstwą wizualną jest on stracony. Kiedy jednak uda nam się zatrzymać odbiorcę i przejdziemy pierwszy etap, mamy kolejne 8 sekund na zainteresowanie go warstwą merytoryczną – jeśli przez ten czas nie zrozumie przekazu, nie doczyta informacji, nie zrobi zdjęcia, nie zapamięta nazwy, nie zapisze strony internetowej lub numeru telefonu – reklama nie spełni swojej funkcji. 

Brzmi coraz trudniej… więc czy w ogóle da się zrobić dobrą i skuteczną kampanię outdoorową? Czemu nie! Potrzeba tylko, pieniędzy, pomysłu i odwagi. 

Pieniędzy, ponieważ jeśli chcemy, żeby nasz przekaz został zapamiętany musi on się pojawić w wielu miejscach – trafić do jak największej liczby osób, która będzie się z nim wielokrotnie spotykała w danej miejscowości (tyczy się to szczególnie dużego miasta). Ile razy było tak, że kiedy pierwszy raz usłyszeliście piosenkę w radiu to Wam się nie spodobała, a kiedy puścili ją 15-sty raz okazało się, że nie jest taka zła i noga zaczęła chodzić. Podobnie jest z reklamą, jeśli za pierwszym razem wywrze ona na odbiorcach jakikolwiek wpływ i chociaż w minimalny stopniu zwróci się na nią uwagę, to za którymś razem (kiedy ją widzimy) w końcu zapoznamy się z jej treścią.

Pomysł – to kluczowa rzecz. Dobry pomysł przyciąga uwagę, zatrzymuje przechodniów na ulicy, staje się “wiralem” (jest przesyłany dalej). To tutaj dzieje się cała magia – trzeba prosto, czytelnie i z wizualny twistem przekazać ofertę. Niestety… pomysł się ma, albo nie. A jak się go ma, to nie zawsze się sprawdzi. Jest ryzyko – jest zabawa.

Odwaga przyda się przy finalnej decyzji wypuszczenia kampanii w świat, ponieważ jeśli pomysł będzie dobry, to na pewno trzeba będzie mieć sporo odwagi, żeby pokazać go dalej.

Do trzech powyższych przyda się jeszcze rozpoznawalna marka, pod której szyldem chcemy promować naszą ofertę. Zapewni to większe zaufanie naszych odbiorców.

Jednak nawet jeśli jesteśmy nowi na rynku i mamy ciekawy plan na realizację, to może się to udać.

Całość wypadałoby zakończyć zbadaniem skuteczności takiej reklamy oraz jaki realny wpływ wywarła ona na potencjalnych klientów i jakie przyniosła nam zyski. Tutaj pojawia się kolejna trudność, ponieważ stworzenie odpowiedniego raportu przy tak dużym dotarciu do anonimowych ludzi jest nie lada wyzwaniem, a w skrócie – wymaga szerokich badań na grupach odbiorców z danej okolicy, co wiąże się z wysokimi kosztami i żmudnym procesem pozyskiwania odpowiednich danych, do których nie możemy mieć 100% pewności (nie mamy podpitego żadnego narzędzia, które automatycznie zlicza nam ile osób widząc naszą reklamę do nas zadzwoniło lub weszło na stronę, musimy o to zapytać kontaktując się personalnie do dużej grupy osób i przeprowadzi z nimi “wywiad”).

Podsumowując, zrobienie dobrej i efektywnej reklamy outdoorowej jest rzeczą trudną – wymagającą wielkiej kreatywności, sporego budżetu, odwagi i sporej ilości szczęścia ale może się opłacić. Jednak gdybym miał wybierać… skupiłby się na reklamie w digital, ale o tym później…

Udostępnij artykuł:

    Informacja prasowa

    0 komentarzy

    Dodaj komentarz

    avatar

    Jakie są preferencje klientów? Kompaktowość dominuje

    Marketing

    Rynek nieruchomości jest zmienny, a preferencje klientów wahają się w zależności od wielu czynników. Obecnie w cenie są mieszkania z kategorii kompaktowych. Potrzebujemy jednak więcej pokoi, nawet kosztem metrażu.  Statystyki pokazują wręcz, że przeciętna minimalna powierzchnia, jakiej oczekuje potencjalny nabywca w ostatnich latach uległa zmniejszeniu. 

    Dane o preferencjach klientów pokazują przede wszystkim rosnące zapotrzebowanie na dodatkowe pomieszczenie w mieszkaniach. Nie zawsze idzie to jednak w parze ze zwiększeniem poszukiwanego metrażu. Szczególnie jest to widoczne w przypadku rodzin z dziećmi, które coraz częściej poszukują lokali 4, a nie 3-pokojowych, jak to miało miejsce do tej pory.

    Kompaktowość dominuje

    Z opublikowanego przez JLL raportu „Preferencje nabywców mieszkań” wynika, że lokale dwupokojowe były najbardziej popularne wśród ogółu klientów – dla 40% z nich był to domyślny obszar poszukiwań. Deklaracje dotyczące wyboru największych mieszkań tj. 5-pokojowych i większych nie przekroczyły natomiast 3 proc. badanych. Ta różnica mówi sama za siebie – lokale o dużym metrażu są rynkową niszą.

    – Obserwujemy, że nasi klienci zaczęli doceniać nie tyle metraż, co dodatkową przestrzeń życiową, do której zaliczamy balkony, tarasy czy przydomowe ogródki. Większe znaczenie niż kiedyś ma też lokalizacja – blisko natury, ale też z odpowiednio rozbudowaną osiedlową infrastrukturą. Coraz ważniejszy stają się rozwiązanai ekologiczne i  wysoki standard wykończenia części wspólnych. Dlatego też w ramach każdej inwestycji staramy się zachować jak najwięcej przestrzeni zielonych do użytkowania przez mieszkańców – wylicza Bartłomiej Rzepa, członek zarządu spółki realizującej inwestycję Osiedle Symbioza.

    W raporcie czytamy, że pożądane przez klientów „dwójki” powinny mieć średnio nie mniej niż ok. 36 mkw., przy czym osoby, szukające ich z myślą o wynajmie skłonni byli kupić nawet takie, które miały o ponad metr kwadratowy mniej. Poszukujące “dwójek” pary celowały natomiast raczej w metraże zbliżone do 38 mkw. Rodziny z dziećmi wprawdzie preferowały już lokum trzypokojowe, ale minimalny dopuszczany przez nie metraż mieszkań, czyli 53,5 mkw., też można zaliczyć do segmentu kompaktowych.

    – Klienci faktycznie wybierają głównie mniejsze metraże. Dla przykładu, w naszej powstającej inwestycji Osiedle Symbioza lokale jedno- i dwupokojowe są już zarezerwowane w blisko 95 procentach. Ich większe odpowiedniki również budzą zainteresowanie, ale jednak największy boom odnotowaliśmy w sektorze tych bardziej kompaktowych – mówi Bartłomiej Rzepa.

    Przyjazne otoczenie – tego szukamy

    Według raportu JLL największa zmiana w preferencjach klientów dotyczyła zapotrzebowania na dostęp do prywatnej przestrzeni zewnętrznej, która stała się jedną z najważniejszych cech wymarzonego mieszkania. Jako szczególnie ważną wskazała ją ponad połowa uczestników ankiety. Druga istotna zmiana dotyczyła prywatnej przestrzeni do pracy i nauki. Dodatkowy pokój jako szczególnie ważny wskazany został przez 37 proc. respondentów, podczas gdy takie zapotrzebowanie w okresie przed pandemią deklarowało zaledwie 19 proc. z nich. Najważniejszy dotychczas atrybut – bliskość transportu publicznego – spadł aż na 10 miejsce w rankingu ważności. Wypchnięty został m.in. przez bliskość zieleni, jakość powietrza oraz ciszę.

    – Klienci zaczęli uzależniać swoją decyzję o zakupie mieszkania od najbliższego otoczenia całego osiedla. Z jednej strony szukamy prywatności, z drugiej jednak chcielibyśmy znaleźć się w miejscu stwarzającym możliwość budowania mikro społeczności. Trend ten można zaobserwować już od wielu lat – mówi Bartłomiej Rzepa.

    Udostępnij artykuł:

      Informacja prasowa

      Podobne wpisy

      Szukasz pomocy

      Wystarczy Twój mail, a skontaktujemy się z Tobą w ciągu 24h!